Prev Next

Zdjęcie dziewczynki, które niesie książkę

Poszukiwania dziewczynki ze zdjęcia

Poszukiwania dziewczynki ze zdjęcia

W mediach społecznościowych zawrzało. Ponad 2,5 tys. polubieni i ponad 3 tys. ponownych udostępnień na Facebook’u. Za każdym razem dziesiątki komentarzy i próba realnego odnalezienia dziewczynki ze zdjęcia, która w za dużej koszuli i butach patrzy na gruzy warszawskiego getta z dachu jednego z nielicznych, ocalałych budynków.

Nie jeden marketer marzy o tym, aby jego akcja miała taką siłę rażenia. Aby tak mocno zaangażowała nie tylko tych, którzy siedząc przed ekranem komputera, lub ze smartfonem w ręku klikali „lubię to”, ewentualnie udostępniali. Ale przede wszystkim, aby akcja przeniosła się do realnego świata. Prywatne śledztwa. Publiczne dyskusje. Powiązania z realnymi, historycznymi wydarzeniami i przede wszystkim emocje związane z człowiekiem.

Zdjęcie dziewczynki, patrzącej na gruzy Warszawy, stało się już ikoną tego miasta.

Tylko dlaczego poszukiwania dziewczynki z tego zdjęcia ruszyły dopiero teraz?

Zdjęcie, wykonane najprawdopodobniej 30 marca 1946 roku (choć datowane na 3 kwietnia 1946 roku) wykonał amerykański fotograf Reginald Kenny, który towarzyszył w podróży byłemu prezydentowi USA Herbertowi Hoover’owi.

Herbert Hoover w Warszawie (1946 rok)

Herbert Hoover w Warszawie (1946 rok)

Jak tłumaczą pasjonaci warszawskiej historii, dwa samochody, które widać na zdjęciach, należały właśnie do tej ekipy fotoreporterów.

Fotografia znana jest od lat. Kilka lat temu jej oryginał został sprzedany na eBay za niespełna 40 dolarów. Poszukiwania budynku, z którego wykonano zdjęcie, też były podejmowane już nie jeden raz i to z sukcesem (jest to ul. Stawki 5/7 i aktualnie mieści się tam Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego), a wcześniej była tam m.in. szkoła podstawowa.

Jednak tak naprawdę, głośno zrobiło się o zdjęciu dopiero na początku tego roku, gdy ukazała się książka Grzegorza Kossona „Gruzy” – właśnie o zniszczonej i odradzającej się do życia Warszawie, a na trzeciej okładce opublikowano zdjęcie dziewczynki patrzącej na „gruzy”.

Autor książki, wraz z pasjonatami historii Warszawy z grupy „Tu było, tu stało”, postanowił rozpocząć akcję, nie tylko zbadania historii samego zdjęcia, ale przede wszystkim, chciał i wciąż chce, znaleźć dziewczynkę, która na dwóch zdjęciach została uwieczniona. Akcją zainteresowały się również tradycyjne media i portale internetowe. Kilka tekstów pojawiło się w portalu Onet, ale również w telewizyjnych programach informacyjnych, czy rozmowach radiowych na temat Warszawy.

W akcję zaangażowało się wiele osób i choć trwa ona od maja, to wciąż budzi niezwykle dużo emocji. Z jednej strony zapewne wynika to z faktu, że wciąż nie wiemy kim jest dziewczynka, czy jeszcze żyje i gdzie mieszka, a wszelkie ślady, które prowadziły m.in. do Sydnej, jakoś tajemniczo i nagle się urywają.

Myślę jednak, że ważniejszy jest jednak aspekt czysto ludzki. Ta akcja budzi takie emocje, gdyż mówimy o człowieku o jego losach i tragedii. Patrzymy na nas, na nasze, pięknie ubrane dzieci, często grymaszące i żądające markowych ciuchów, zabawek, telefonów i nagle mamy zdjęcie dziewczynki, wykonane zaledwie 70 lat temu, która nie ma tego wszystkiego. Być może nie ma też rodziny, domu, niczego.

Chcielibyśmy się dowiedzieć jak przeżyła czas wojny i trudny okres powojenny. Czy została w Warszawie i obserwowała jak powstaje ona z gruzów, czy też wyjechała do innego miasta lub państwa. Kim była i co robiła.

Tego wszystkiego nie wiemy, ale serce zaczyna bić mocniej, wyobraźnia zaczyna pracować na większych obrotach.

Ta historia, której tak naprawdę kompletnie nie znamy, budzi w nas takie emocje, jakie powinna budzić każda marka i każda kampania promocyjna. Ta akcja, pokazuje również, że prawdziwe, ludzkie emocje i doskonała opowieść, potrafią ponieść każdy przekaz. Niczego nie zbudujemy na kłamstwie i kreacji. Próbie udawania ludzkich emocji. Nikt nie uwierzy w taki przekaz.

Myślę, że wielu marketerów i strategów powinno dokładnie przeanalizować case z dziewczynką ze zdjęcia i płynące wnioski wykorzystać w swojej codziennej pracy.

A oto krótki fragment z książki Grzegorza Kossnona „Gruzy”.

Dziewczynki bawiły się na gruzach. Nowe place zabaw. Morze Getta. Bezkształtne rumowiska. Szaroczerwony pył ceglany. Poszarpana przez wyrwy jezdnia. Okaleczone kadłuby drzew. Zżarty przez rdzę wóz tramwajowy. Zatęchły odór odpadków. Ciał. Papiery. Ogryzki.”

Robert Stępowski

Inne ujęcie poszukiwanej dziewczynki

Inne ujęcie poszukiwanej dziewczynki

Najlepsze książki o marketingu, reklamie i zarządzaniu na www.ksiegarniaROSTER.pl>>>

Reginald Kenny

Reginald Kenny

Spotkanie z Grzegorzem Kossonem i pasjonatami historii Warszawy

Spotkanie z Grzegorzem Kossonem i pasjonatami historii Warszawy

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.