Prev Next

Świąteczne czytanie. W kręgu inspiracji

Okładka świątecznej „Polityki.”

Codzienność to pośpiech. Newsy, twitter i facebook. Nagłówki, wybicia i śródtytuły. Święta to książka i większe teksty w gazetach. Każda książka i artykuł, to szereg inspiracji.

„Polityka” – gazeta na Boże Narodzenie?

Kilka lat temu nie potrafiłem spędzić świąt Bożego Narodzenia bez… „Polityki”. W czasie minionych kilku świąt, jakoś tak wychodziło, że nigdy nie miałem czasu tego tygodniku kupić, albo nie za bardzo chciałem mieć czas.

W tym roku, w Wigilię, udałem się do kiosku, aby za stosowną opłatą (6,90 zł) wejść w posiadanie świątecznego, podwójnego wydania „Polityki”. I bardzo mile jestem zaskoczony, a raczej zbudowany. Jednak jest to wciąż jeden z najlepiej robionych w tym kraju tygodników opinii. Można się oczywiście zgadzać lub nie z wieloma głoszonymi przez jego autorów poglądami. Bo nie o to politykę w „Polityce” mi chodzi, a o dziennikarski warsztat i papier, czyli nośnik treści.

Podczas świąt, gdy nikt nie pisze maili, nie dzwoni, a i w serwisach społecznościowych niewiele się dzieje, bardzo przyjemnie jest zasiąść na kanapie z liczącą 170 stron papierową gazeta i zatopić się bez pośpiechu w drukowane teksty. Przynajmniej w czasie tych dwóch świątecznych dni, mam na to czas. Zwłaszcza na to, aby docenić przyjemność czytania bez pośpiechu oraz bez rozpraszania się. Bez chęci czegoś doczytania w internecie, czegoś wrzucenia do sieci, skomentowania etc…. Tylko ja i dobrze zrobiona gazeta, z której cały czas jestem wstanie się uczyć i inspirować nią.

Przeklęta inspiracja

Tylko te inspiracje właśnie są wyjątkowo irytujące. Zapewne dopadają one większość dziennikarzy. Zazwyczaj, w czasie powszedniego tygodnia pracy są błogosławieństwem, ale w czasie wolnym, przynajmniej dla mnie, stają się przekleństwem.

Już nie potrafię czytać, oglądać, słuchać, a nawet spacerować bez konieczności myślenia, czy to co widzę, słyszę lub przeżywam nadaje się do przełożenia, na własny tekst, wywiad, zdjęcie, wideo, czy choćby wpis na blogu.

Ludzie pracujący w innych branżach mówią: „wyłącz się, nie pracuj, nie myśl o pracy”. Ale jak to zrobić? Ktoś to potrafi? Ja nie.

Oczywiście, że jeśli pracuje się np. w banku, to pójście do kina, na koncert, przeczytanie książki (beletrystyki), czy gazety, średnio można przełożyć na pracę, a zazwyczaj nie udaje się to w ogóle. Ja nigdy nie wiem co się może przydać w mojej pracy i kiedy. Co może zaciekawić moich Czytelników. Co może poszerzyć moje horyzonty i wiedzę, którą wykorzystam w pracy.

Dziennikarzem po prostu się jest. 7 dni w tygodniu. 24 godziny na dobę. W niedzielę i święta. Czy się tego chce, czy nie. Blogerzy zresztą mają tak samo. Prawdą jest, że tematy leżą na ulicy i wystarczy się tylko po nie schylić. Czasami jednak bolą wcale nie palce od pisania, lecz plecy od wiecznego schylania się po tematy.

Ot. Taka świąteczna refleksja po lekturze świątecznego tygodnika „Polityka”, która także była dla mnie inspirująca.

Robert Stępowski 

„Polityka” i mój blog www.TrescJestNajwazniejsza.pl

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.