Prev Next

„Rzeczpospolita” straciła w kioskach 69%. To się nadaje do prasy

„Rzeczpospolita” ul. Prosta 51.

Ludzie kupują wiedzę nie prasę. Dlatego kioskowa sprzedaż gazet, zwłaszcza tych biznesowych, leci na łeb na szyję. Współczuję wszystkim w „Rzeczpospolitej” widząc takie dane.

Jak negocjować ceny z reklamodawcą, który przychodzi do handlowca (choć częściej to handlowiec przychodzi do klienta) i wyjmuje ostatnie dane ZKDP.

Przyjrzyjmy się chwilę sprzedaży „Rzeczpospolitej” (Gremi Media). Sprzedaż w styczniu 2013 roku wynosiła 63,5 tys. egz. i była niższa od tej z analogicznego okresu minionego roku o 36%. Analizując sprzedaż kioskową, sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Aktualnie w kioskach sprzedaje się tylko 12,6 tys. egz. „Rz”. Jeszcze rok temu było to 40,3 tys. egz. Na szczęście sytuację ratują prenumeratorzy, ale i tych ubywa.

Patrząc na te przerażające dane, mogę tylko z sentymentem westchnąć, że pracowałem (całkiem nie tak dawno) w gazecie, która każdego dnia sprzedawała ponad 100 tys. egz.

Niestety „Gazeta Wyborcza”, która ma całkiem inny charakter niż „Rz”, także czytelników traci. Jej sprzedaż ogółem w styczniu wynosiła tylko 217 tys. egz., podczas gdy rok wcześniej – 263 tys. egz. Ubyło jej 30 tys. kioskowych czytelników, a liczba prenumeratorów zmalała o ponad 10 tys.

Oczywiście można mówić, że rośnie sprzedaż wydań cyfrowych, ale czy ona rekompensuje spadki? To pytanie retoryczne, na które ja odpowiadał nie będę.

Ciekaw jestem kiedy sprzedaż „Gazety Wyborczej” dojdzie do magicznej granicy 100 tys. egz. Nie abym tego życzył temu dziennikowi, wręcz przeciwnie, ale obawiam się, że kiedyś to nastąpi. Chyba, że wcześniej Agora zrezygnuje z wydań papierowych na rzecz wersji cyfrowych i konsumpcji treści, choćby na urządzeniach mobilnych.

Na koniec, tylko taka jedna, smutna refleksja. Być może jest to dla Was oczywiste, ale przypuszczam, że dla większości wcale być nie musi.

Dużo jeżdżę po Polsce komunikacją publiczną (pociągi, autobusy, tramwaje). Jeżdżę na dłuższych trasach i lokalnymi połączeniami PKS na odcinkach 10-20 km. Zawsze mam w plecaku jakąś gazetę, albo książkę, które staram się czytać. I z przykrością muszę stwierdzić, że im bardziej lokalnym połączeniem się poruszam, tym czytających jest mniej, aby nie powiedzieć, że nie ma ich w ogóle, poza mną.

Jeśli patrzymy na ludzi czytających w komunikacji publicznej w dużych miastach, wydaje nam się, że z czytelnictwem nie jest źle. Tylko tych czytających z dużych miast jest zbyt mało. Oni nie są wstanie wygenerować sprzedaży gazet codziennych na poziomach kilkuset tys. egz. Zwłaszcza, że takie tytuły jak: „Rz”, „Parkiet”, „Puls Biznesu” są kupowane nie dla przyjemności obcowania z papierową gazetą, a dla zawartej w nich wiedzy, dzięki której rozwijają swój biznes. Traktują więc gazety jak narzędzie pracy. Reszta ludzi nie czyta.

Dlatego też moje czarnowidztwo związane z przyszłością prasy lokalnej – zwłaszcza tych tytułów, które nie postawiły jeszcze na dynamiczne, krótkie treści (zwłaszcza multimedialne) w internecie. Kiedy starsi czytelnicy, jeszcze przyzwyczajeni do czytania gazet i nie używający internetu, umrą – umrą także czytelnicy gazet.

Robert Stępowski

www.TrescJestNajwazniejsza.pl

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.