Prev Next

„Raport mniejszości” to nie fikcja. Big Data, to już realny świat

Big Data czyli wkraczamy w świat filmu "Raport mniejszości"

Big Data czyli wkraczamy w świat filmu „Raport mniejszości”

Pamiętasz film „Raport mniejszości”, w którym wizjonerzy potrafili wykryć przestępstwo, na etapie planowania jego popełnienia? Dzięki Big Data już za chwilę marketerzy będą w stanie rozpoznać nasze potrzeby zakupowe, nim jeszcze się one pojawią, a czasami nawet je zainicjować, czy stymulować.

Analityka danych, to ogromna i ciągle rozwijająca się dziedzina, a to za sprawą terabitów danych, które dzięki urządzeniom podłączonym do internetu i tego w jaki sposób z nich korzystamy, każdego dnia spływają do korporacji.

Na nasze szczęście, zwykłych użytkowników i potencjalnych klientów, nawet duże, globalne korporacje, jeszcze w pełni nie potrafią tego ogromu danych, wykorzystywać do działań sprzedażowych. To jednak będzie się zmieniać, a przyczyni się do tego oczywiście dalszy rozwój technologiczny, jeszcze mocniej wkraczający w nasze życie.

Dziś udostępniamy dane: geolokalizacyjne, czyli dotyczące naszych, wszelkiego rodzaju podróży, małych i dużych, korzystania ze stron www, w tym wyszukiwarek i aplikacji mobilnych. Podajemy swoje dane osobowe Facebookowi, a także dzielimy się z nim informacjami o naszych związkach, dzieciach, miejscu pracy, zainteresowaniach itp. Nasz bank wie, gdzie pracujemy i ile zarabiamy, a dzięki płatnościom kartą, wie również ile wydajemy, gdzie zakupy robimy, jakiego typu, w jakie dni i w jakich godzinach oraz jakie kwoty wydajemy. Nie wie jeszcze co kupujemy, ale wystarczy wyciąg z karty, spiąć z rachunkiem fiskalnym z kasy, aby posiąść kolejną, olbrzymią bazę danych, dotyczącą naszych indywidualnych przyzwyczajeń i potrzeb zakupowych.

Ale i bez tego, już dziś, dzięki posiadanym aktualnie informacjom, można by stworzyć dość precyzyjny obraz nas, jako klientów. Dzięki temu, można by przesyłać odpowiednio spersonalizowane komunikaty reklamowe, oczywiście w odpowiednim czasie, na odpowiednie urządzenia i w odpowiednim kontekście. Tym samym, jeszcze lepiej niż dziś, marki zachęcałyby nas, do kupna jakiegoś towaru lub usługi, często nawet na chwilę przed tym, nim pojawi się w naszym mózgu choćby chęć zaspokojenia jakiejś potrzeby.

To dopiero początek wielkiej rewolucji analitycznej i umiejętności wykorzystywania w marketingu – czyli w sprzedaży - pozyskanych danych. Dziś, choć masę danych posiadamy, to nie potrafimy ich jeszcze w pełni wykorzystać.

Ale to się zmieni, a bez wątpienia duży wpływ na tę zmianę, będzie miał internet rzeczy.

Im więcej urządzeń, z których korzystamy: lodówki, żarówki, telewizory, smartwatche, podłączymy do sieci, tym więcej informacji o nas będą one zbierać, a specjalne systemy oraz sztaby ludzi analizować. Smartwatche, choć powoli, wkradną się w nasze życie, tak jak zrobiły to smartfony. Będą przecież bardzo użyteczne. Będą badać nasze tętno, skład potu, rytm serca, ciśnienie etc… Jeśli którakolwiek z naszych czynności życiowych zacznie odbiegać od normy, urządzenie będzie o tym informować nas i równocześnie naszego lekarza, a z czasem również będzie wstanie podawać w odpowiednim czasie np. lek na nadciśnienie, albo insulinę na cukrzycę. Życie będzie o wiele prostsze i bezpieczniejsze. Z tym tylko, że jak zwykle wszystkie tego typu ułatwienia mają swoją cenę.

Nie sądzę jednak, abyśmy panicznie obawiali się Big Date. Abyśmy zaczęli podejrzewać wszystkie korporacje i pracujące w nich osoby o inwigilację. Suma korzyści płynąca z udogodnień digitalowego świata, będzie dla nas dużo większa niż ewentualne zagrożenia, związane z ingerencją w naszą prywatność i próby wpływania na nasze decyzje zakupowe.

Dużo obszerniej na ten temat piszę w mojej najnowszej książce „Komunikacja marketingowa 2030. Technologiczna rewolucja i mentalna ewolucja”. Serdecznie polecam zarówno w księgarniach Matras jak i Empikach.

Robert Stępowski

R. Stępowski "Komunikacja marketingowa 2030"

R. Stępowski „Komunikacja marketingowa 2030″

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.