Prev Next

Przyszłość mediów. Przyszłość dziennikarstwa

Forum IAB 2014. Panel z udziałem prezesów portali.

Forum IAB 2014. Panel z udziałem prezesów portali.

Technologia zmienia nasze życie. Szybciej niż nam się wydaje i chyba nie zawsze tak jak byśmy tego chcieli. Na przestrzeni dziejów nie jest to zjawisko nowe, ale to „nowe” wciąż przeraża: brak klasycznego dziennikarstwa, brak papierowych gazet.

W internecie jest dziś wszystko. Można dyskutować co do jakości i formy, ale nie ma chyba informacji, której nie jesteśmy wstanie znaleźć. To tylko kwestia czasu i naszej determinacji jak bardzo do tych poszukiwań się przyłożymy.

Można więc pozamykać serwisy z wysokiej jakości i merytorycznymi treściami. Można oczekiwać, że użytkownicy będą chcieli za dostęp do takich treści płacić. Słuchając jednak ostatnio mądrych osób, odnoszę wrażenie, że większość wydawców zadaje sobie pytanie „a co jeśli płacić nie będą chcieli?”.

Jak przyznał Jerzy Baczyński (redaktor naczelny tygodnika „Polityka”), w rozmowie którą z nim przeprowadziłem, rentowność osiągnął ich projekt „Polityka Insight”. Należy się z tego cieszyć. Wreszcie jakaś redakcja zarabia pieniądze na sprzedawanej w internecie treści. Poziom tych przychodów jest co prawda jeszcze bardzo daleki od tego, który generuje choćby sama „Polityka”, ale jest to malutkie „światełko w tunelu”.

Martwi jednak fakt, że tego projektu nie przygotowują dziennikarze a analitycy. Co więc z dziennikarzami? My, tak jak mówił jakiś czas temu Wojciech Maziarski, jesteśmy rzeczywiście zawodem wymierającym? Czy w przyszłości dziennikarze będą tylko lekko obrabiać materiały PR-owe i publikować w internecie?

Oczywiście, że za takie „newsy” nikt nie będzie płacił, bo nie mają one w sobie niczego z ekskluzywności. Tylko czy dobry dziennikarz, który miałby stałe wynagrodzenie i nie musiałby chałturzyć dla kilku innych redakcji, nie byłby wstanie przygotowywać wysokiej jakości materiałów?

Wciąż mam w głowie słowa Pawła Klimiuka, ówczesnego rzecznika prasowego Onet.pl, który pytał mnie jak to jest, że kiedyś dziennikarze mieli ogromną wiedzę z dziedziny, którą się zajmowali, a teraz wiedzą tyle co nic. Otóż kiedyś mieli czas. Nie mitologizujmy, że 20 czy 30 lat temu wszyscy dziennikarze byli idealni. Na pewno dostęp do zawodu był utrudniony (liczba gazet i innych mediów była ograniczona), a tym samym i dziennikarzy było mniej. Pozostawali więc tylko ci najlepsi.

Dziś treści produkowane są tonami. Są redakcje, które nie mają problemu z tym, aby mówić, że każdy z ich dziennikarzy dziennie przygotowuje po kilka materiałów. Najlepiej, aby poza pisaniem dziennikarz także nagrywał i montował wideo, robił zdjęcia, sam to wszystko publikował i sprzedawał.

I dochodzimy właśnie do sedna sprawy.

Sprzedaż.

To nie jest do końca tak, że mimo nadpodaży darmowych treści, o czym mówili prezesi największych polskich portali, podczas ubiegłotygodniowego Forum IAB, nikt nie chce za nie płacić. Jest wiele serwisów specjalistycznych, które zarabiają na swoich treściach. Trzeba je tylko potrafić sprzedać. Nie wystarczy wysłać newsletter, czy wyświetlić informację – „zapłać za dostęp do artykułu”. Są wydawnictwa, które korzystając z własnych contact center, albo wynajmowanych, aby cały czas dzwonić do swoich klientów i sprzedawać im najróżniejsze produkty – zarówno w wersji papierowej jak i elektronicznej.

Gdyby handlowcy „Polityki Insight”, w podobny sposób nie sprzedawali swoich płatnych subskrypcji, a jedynie czekali, że klienci sami przyjdą zapłacić – nigdy by się tego nie doczekali.

Choć o przyszłości prasy pisałem na tym blogu nie raz i sam przecież wydaję m.in. pierwszy magazyn o marketingu terytorialnym „MarketingMiejsca.com.pl” (najnowszy – trzeci – numer już można zamawiać), to nie wierzę, aby prasę czekała jakaś dobra przyszłość. Zapewne nie zniknie ona z rynku, ale stanie się bardzo ekskluzywna. I nie mam tu na myśli jakości papieru i szaty graficznej, ale choćby same nakłady, które będą bardzo okrojone.

Jestem też przekonany, że za 10 lat, rynek prasowy w Polsce będzie wyglądał zupełnie inaczej niż dziś, a o prasie codziennej będziemy mogli zapomnieć. Zresztą tygodniki opinii również będą sprzedawać maksymalnie kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy.

Poniżej publikuję kilka zdjęć/slajdów z wspomnianego już Forum IAB. Zobaczcie jak zmienia się i jak za jakiś czas wyglądał będzie rynek internetowych, czy też rozwój mobile. Myśląc o przyszłości o ilości danych, które zbiera od nas np. Google, ale i różnego rodzaju aplikacje, z których korzystamy w naszych telefonach, dostaję gęsiej skórki. Kiedyś, to najwyżej pani z kiosku wiedziała (jeśli znała swoich klientów), kto kupił gazetę. Dziś możemy wiedzieć: kto czyta, jak czyta i ile czasu poświęca na czytanie, kiedy czyta, gdzie czyta, być może także co robi w tzw. między czasie itp… itd…

Ciekawe, kiedy zaczniemy świadomie wylogowywać się z sieci, właśnie po to, aby utrudnić zadanie tym, którzy niezwykle szczegółowe informacje o nas zbierają.

Robert Stępowski

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

Slajd z Forum IAB 2014.

 

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.