Prev Next

„Press” – jest co poczytać. Nawet o blogerach

„Press” 06/2013

Po kilku, dość mało porywających numerach magazynu „Press”, czerwcowe wydanie jest naprawdę warte polecenia i wydania na nie 15 zł. Z tezą tekstu „Polityka strusia” zgodzić się jednak nie mogę.

Bierzesz do ręki czerwcowy magazyn „Press” i od czego zaczynasz czytać? Może od tematu okładkowego, czyli o konkursie „Grand Press Photo”? Można oczywiście i oglądać, ale ja jednak mało zainteresowany zdjęciami jestem, więc na ten temat nie napiszę nic.

Tykający wstępniak

Zacznę od wstępniaka redaktora naczelnego Andrzeja Skworza. Zgadzam się z tym, co napisał, w pełnej rozciągłości. Poszedłbym jednak nawet o krok dalej. Należy na każdym kroku uświadamiać polakom i władzy, a także tym, którzy mają ochotę dopiero wkroczyć na polityczne salony, że sprawowanie jakiegokolwiek urzędu to służba, a nie przymus.

Nikt nikomu nie każe być politykiem. Niech zatem polityk nie oczekuje przymykania oczu na pewne niedociągnięcia, zaniedbania, czy zwyczajne przegięcia. Do polityki idą dorośli ludzie. I albo idą do niej, bo są „czyści” i tacy chcą pozostać, albo mają prawo (a przez dziennikarzy to nawet obowiązek) być krytykowani.

Około roku temu, napisałem w mojej Rawie Mazowieckiej tekst na podobny temat. Wiceburmistrz zatrudnił na stanowisku wicekierownika pływalni miejskiej swojego syna. Tłumaczył się, że przecież jego rodzina nie może być pokrzywdzona dlatego, że on jest burmistrzem. Napisałem wtedy, że decydując się na przyjęcie posady wiceburmistrza, chyba miał świadomość jakie to stanowisko niesie ze sobą przywileje, ale także z jakimi wyrzeczeniami się wiąże. Jeśli chce, aby syn pracował na kierowniczym stanowisku w spółce miasta, on zawsze można zrezygnować z funkcji wiceburmistrza (i nawet nie nadszarpnie to zaufania wyborców, gdyż wiceburmistrz jest powoływany, a nie wybierany).

I szanowny Panie Redaktorze, jeśli kiedyś powstanie jakikolwiek projekt mający coś wspólnego z wymarzoną „Akademią mediów” – to obiecuję kibicować i w miarę możliwości, wspierać projekt.

Orzeszki Hajdarowicza

W tekście, Grzegorz Kopacz, opisał jak funkcjonują różne biznesy Grzegorza Hajdarowicza, właściciela: „Rzeczpospolitej”, „Przekroju”, „Sukcesu”, „Parkietu” i „BBP”.

I czego się dowiadujemy? Że tak naprawdę, to o brazylijskich interesach właściciela „Rz” nie wiadomo praktycznie nic, a cała reszta jego spółek, ma dość poważne problemy, przynajmniej te notowane na GPW.

Nasuwa się więc poważne pytanie, czy Hajdarowicz będzie wstanie spłacić kredyt zaciągnięty u Leszka Czarneckiego, dzięki któremu kupił większościowy pakiet udziałów w Presspublice od Mecomu oraz czy starczy mu na raty, aby spłacić udziały, które kupił od Skarbu Państwa? Ponadto, nie wiadomo, czy inwestorzy będą chcieli dawać pieniądze na rozwój, niestety coraz słabszego, koncernu mediowego, który opiera się przecież na tracącej prasie.

Zaś co do zamkniętych drukarni, słyszałem ostatnio, że jedna drukarnia miałby zostać ponownie uruchomiona. Ile w tym prawdy, a ile plotek – nie wiem.

Chyba nie ma pan Hajdarowicz jakiegoś wielkiego pomysłu na ten biznes. Szkoda. Jak tak dalej pójdzie, to po poważnych tytułach faktycznie zostaną tylko orzeszki, albo łupinki po nich. Trochę o planach Hajdarowicza rozmawialiśmy także z Tomaszem Wróblewskim>>>

Pełen szacunek dla autora tego tekstu, za przekopanie się przez tak wiele materiałów i dotarcie do osób, które chciały cokolwiek powiedzieć.

Dziennikarz lepszy od blogera?

Z tekstu „Polityka strusia” wyłania się właśnie taki obraz. Tylko jest to chyba zestawienie zupełnie niepotrzebne.

Bloger to bloger, dziennikarz to dziennikarz. Jedna i ta sama osoba może być zarówno blogerem, jak i dziennikarzem. Trzeba jedynie wyraźnie rozdzielać te dwie formy komunikacji z czytelnikiem. Nie rozumiem po co ta gradacja i próba wskazywania lepszego i cieszącego się większym zaufaniem społecznym.

Dziennikarz lepszy od blogera, bo się nie boi pozwu? No litości.

Czytając ten tekst, czułem jakby porównywano słonia z mrówką. Proszę porównać dziennikarza, który prowadzi swój serwis internetowy, ale z treściami typowo dziennikarskimi, za który nie stoi koncer mediowy, lub potężne wydawnictwo z zagranicznym kapitałem.

Czy on się nie będzie bał procesu i wysokiego odszkodowania? Też się będzie bał, też pójdzie na ugodę w starciu z gigantem, bo tylko idiota chce się kopać z koniem, albo osoba, która stawia wszystko na jedną kartę twierdząc, że albo zabłyśnie, albo go zniszczą.

Trochę ten tekst naciągany i szyty na siłę, tylko po to by dziennikarz jest lepszy od blogera, tylko dlatego, ze jest dziennikarzem.

Kublik nie porozmawia

Z Mariuszem Kowalczykiem, który napisał ogromny tekst o Agnieszce Kublik z „Gazety Wyborczej”, a właściwie nie tyle o niej co o niezliczonej liczbie publikowanej przez nią sprostowań, bohaterka artykułu rozmawiać nie chciała.

Ze mną, kiedy jeszcze pracowałem w „Rzeczpospolitej”, rozmawiać Pani Kublik raz chciała. Choć chyba był to raczej jej monolog niż rozmowa. Zadzwoniła do mnie i przez kilka minut opierniczała mnie po prostu jak małego chłopca. Po czym zakończyła rozmowę i się rozłączyła.

Nie będę więc nic więcej na temat tego tekstu, który serdecznie polecam, pisał, ponieważ jakoś nie chce mi się znów słuchać mieszania mnie z błotem.

I inne…

Kilka jeszcze godnych uwagi tekstów w czerwcowym „Press” znajdziecie. Warto wydać 15 zł :)

Dobrej niedzieli.

Robert Stępowski

Tekst przede wszytkim ciekawostkowy, bo przecież ludzi zaczynających swoją przygodę z radiem w internecie jest wielu. Poza PRL-em, dla wszytkich to tylko coś dorywczego – hobby.

„Polityka Insight” – ciekawy tekst, ja natomiast jestem ciekaw jak ten projekt wygląda i niestety wątpię, aby udało się sprzedać kilka tysięcy subskrypcji za taką cenę.

Dobry tekst o magazynie „Film”, który znika z rynku i PMPG.

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.