Prev Next

Polska. To będzie wspaniały kraj!

Debata telewizyjna przed wyborami parlamentarnymi 2015

Debata telewizyjna przed wyborami parlamentarnymi 2015

Jest w polityce coś, co cały czas mnie zaskakuje. Zaciekawia. Doprowadza niemal do obłędu. Dotyczy to zarówno wybieranych jak i wybierających. Jak można cały czas tumanić (skutecznie) ludzi, ciągle tymi samymi, nic nie znaczącymi frazesami i obietnicami nie do spełnienia?

Gdybym chciał napisać merytoryczna analizę programów wyborczych wszystkich komitetów, których liderzy wzięli udział we wczorajszej debacie wyborczej, to byłby to najkrótszy tekst, z dotychczas na tym blogu opublikowanych.

Ten i tak będzie wyjątkowo krótki, bo choć twierdzę, że Treść Jest Najważniejsza, to we wczorajszej, telewizyjnej debacie, ważnych treści było wyjątkowo mało. Po jej obejrzeniu i wysłuchaniu kandydatów, postanowiłem jednak podzielić się kilkoma, niezwykle luźnymi (subiektywnymi) przemyśleniami.

1. Wszyscy obiecują wszystko

Po wczorajszej debacie dochodzę do wniosku, że na którą z partii bym nie zagłosował i która by nie wygrała, to i tak w naszym kraju BĘDZIE CUDOWNIE. Wszyscy będą żyć w dobrobycie, będą płacić niskie podatki, nie będą martwić się imigrantami, w zależności od tego co wolą, będą żyć w kraju wyznaniowym lub świeckim, nie będą musieli oczekiwać na zabiegi i operacje w długich kolejkach, a kraj nasz stanie się mocarstwem, które ponownie będzie zajmować terytorium „od morza do morza” i budzić respekt oraz uznanie na całym świecie.

2. @BeataSzydlo

Niemal wszyscy uczestnicy debaty twierdzili, że Polacy zaczną zarabiać więcej. Na Twitterze, gdzie komentowałem na bieżąco to, czego słuchałem, zapytałem Panią Beatę Szedło, czy będę nie tyle więcej zarabiał, co czy PiS przywróci mnie do pracy, z której mnie wyrzucono po Katastrofie Smoleńskiej i wymienia władzy w mediach publicznych (sąd uznał, że zwolnienie mnie z pracy było bezpodstawne). Szkoda, że w ciągu 20 godzin od tego pytania, nikt ze sztabu Pani Szydło na moje pytanie nie odpowiedział.

3. Wygląd ma znaczenie

Wiem, że niektórzy stwierdzą, że dla kraju ważniejsze jest to co kandydat mówi, a nie jak wygląda, ale pamiętajmy o tym, że oceniamy debatę telewizyjną, a nie radiową.

Co więc zwróciło moją uwagę?

- Ewa Kopacz – agresywna czerwień i mało agresywna pani premier. Tym razem złoty środek nie zadziałał. Plus jednak za odwagę i wyróżnienie się. Ta ostra czerwień mogła mimo wszystko niektórym osobom przeszkadzać.

- Janusz Korwin-Mikke – jak zwykle charakterystyczna muszka. Ma swój styl zarówno w wyglądzie jak i w stylu bycia oraz wypowiedzi i tego się trzyma.

- Ryszard Petru – ta zbyt mała marynarka była fatalna. Czy nikt z otoczenia nie zauważył, że nad guzikiem się ściąga, a poniżej zapięcia rozsuwa się teatralna kurtynka pokazując brzuszek?

- Paweł Kukiz – marynarka i jakaś fajna koszulka stanowiłyby dużo lepsze zestawienie niż garnitur i rozpięta koszula. Trochę wyglądał jak – nikogo nie urażając, gdyż sam wywodzę się ze wsi – „chłopek”, który wbija się w garnitur idąc w niedzielę do kościoła, albo do cioci na imieniny.

- Adrian Zandberg – zapewne trafił swoim przekazem do swojej grupy docelowej, ale nieprzekonanych do siebie raczej nie przekonał. Był spójny, ale raczej niszowy. Więcej w jego wypowiedziach publicystyki i retoryki, niż konkretów, z których można by go kiedyś rozliczać.

- Barbara Nowacka i Beata Szydło swoim wyglądem nie wyzwoliły u mnie żadnych emocji. Poza tym, że od wczoraj zapewne Barbara Nowacka już dla wszystkich będzie „Panią Basią”.

- Janusz Piechociński – miał, ale nie wykorzystał gadżet w postaci jabłka. Może dobrze, że go nie wykorzystał, gdyż dzięki temu teraz wszyscy pytają „po co mu było to jabłko?”, poza tym to jabłko w dyskretny sposób samo mówiło za kandydata „dla mnie i mojej partii rolnicy i sadownicy są bardzo istotni. Produkcja rolna i sadownicza jest istotna dla naszej gospodarki i ja cały czas o tym pamiętam”. Poza tym spokój, opanowanie – w pewien sposób wyszedł na męża stanu, który wie co mówi. Nie jestem tylko przekonany, czy wszyscy jego wyborcy odnieśli podobne wrażenie i zrozumieli co lider PSL mówił.

4. Jarosław Gugała

Cieszę się, że przynajmniej Jarosław Gugała delikatnie zwrócił uwagę uczestnikom debaty, że „gadają od rzeczy” i nie odpowiadają na zadane pytanie. Oczekiwałbym jednak, aby prowadzący dużo bardziej dyscyplinowali polityków. Nie do końca też rozumiem, dlaczego wszystkie komitety miały akceptować warunki debaty. Podstawowe założenia powinny być im oczywiście przedstawione, ale ostatecznie komitety i ich liderzy powinni poddać się prowadzącym. Komu bardziej zależało na udziale w debacie telewizyjnej, która oglądało 6 mln osób – politykom czy dziennikarzom?

Robert Stępowski

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.