Prev Next

Personal branding, czyli jak cię widzą…

Paweł Smółka "Generator charyzmy"

Paweł Smółka „Generator charyzmy”

Dobry towar nie wymaga reklamy? Bzdura! Ludzi nie interesuje jaki jesteś, ale to co im o sobie powiesz. Uważaj tylko, aby nie przeszarżować.

Zacznę ten wpis od końca. Zapewne czytałeś kilka dni temu wpis Artura Kurasińskiego dotyczący życiowego doświadczenia. Oczywiście on należy do tych z serii „motywacyjnych”, których generalnie nie lubię. Pokazuje jednak, jak ważny jest dystans i pokora. Te dwie cechy należy pielęgnować w każdej dziedzinie życia, także przystępując do budowania swojej osobistej marki, gdyż i w tym obszarze, kiedy jesteś młody, wszystko jest czarne lub białe, a później dopiero pojawia się ogromna paleta szarości, w której z czasem uczysz się funkcjonować.

Rozbij swoją markę

Największe zagrożenie w personal brandingu?

Totalne zaszufladkowanie.

Zapewne słyszałeś podczas licznych prezentacji i wykładów o tym, że aby zbudować swoją markę (choć myślę, że powinniśmy w tym wypadku mówić raczej o wizerunku marki) musisz być bardzo wyrazisty i spójny. Czyli, kiedy prowadzisz bloga, dobrze byłoby, abyś pisał tylko na jeden temat, a jeśli poruszasz też inne tematy, zawsze musisz uzasadnić skąd dany temat i jak on się ma do całości, aby nie wprowadzać w głowie odbiorcy zamętu.

Czasami prowadzi to jednak do totalnego zaszufladkowania cię. Jeśli za jakiś czas, twoja branża będzie przeżywać kryzys, zaczną obniżać wynagrodzenia i zwalniać, albo zwyczajnie będziesz miał dość i zechcesz zmienić pracę, będziesz miał z tym poważny problem. Dlaczego? Gdyż w oczach potencjalnych pracodawców będziesz tak bardzo kojarzył się z tylko jedną dziedziną, że nie będą wstanie uwierzyć, że masz też inne pasje, hobby, zainteresowania i że spokojnie odnajdziesz się w innej branży i na innym stanowisku.

Pamiętaj, że każda marka, w tym również osobista, ma pewien cykl życia. Ma swój początek, okres rozkwitu, a następnie zaczyna przygasać. Oczywiście jest szereg metod, aby ten środkowy cykl maksymalnie wydłużyć, ale kiedyś i tak nadejdzie kres.

Co więc zrobić, aby cały czas być sexi i nie być postrzeganym jako jednowymiarowa marka? Kiedy uznasz, że jesteś na szczycie, że jesteś już doskonale rozpoznawalny, a Twoja główna grupa docelowa kojarzy cię właśnie z tymi atrybutami twojej marki, na których ci zależało, dokonaj rozbicia swojego wizerunku. Nie dokonuj autodestrukcji, ale pokaż swoją wielowymiarowość. Udowodnij, że to co robisz aktualnie i z czego słyniesz, potrafisz doskonale połączyć z innymi dziedzinami życia, w których czujesz się równie dobrze.

Zbudujesz wtedy zupełnie inną markę. Pozytywnie zaskoczysz ludzi, na których ci zależy. Będziesz umacniał się w kolejnych obszarach otwierał sobie nowe drzwi.

Personal branding. Lektura dodatkowa

Aktualnie ukazuje się wiele artykułów i książek o personal brandingu. Wstyd przyznać. Staram się je kupować, a że nie kupiłem sobie regału, stoją one grzecznie na zgrabnym stosiku przy szafie.

Jeśli jednak ktoś uważa, że temat budowania osobistej marki narodził się w 2012 lub 2013 roku, to grubo się myli. Teraz jest o nim tak głośno, gdyż nagle blogerzy chcą budować swoje osobiste marki. I nie ma w tym nic złego, poza tym, że to moda, a nie coś odkrywczego.

W 2007 roku, a więc w czasie, kiedy jeszcze niewielu polskich blogerów myślało o blogowaniu, Paweł Smółka wydał bardzo ciekawą książkę „Generator charyzmy. Kreowanie osobowości menadżera”. Warto przeczytać całą książkę, ale w szczególności polecam rozdział „Budowanie autorytetu – strategia eksperta”.

Rozdział ten, powinny przeczytać osoby, które uważają, że można zostać „ekspertem” w swojej dziedzinie i zbudować silną marką osobistą, mając niespełna 20 lat (można ponownie wrócić do przytaczanego na początku tego wpisu tekstu Artura Kurasińskiego) i prowadząc przez kilka miesięcy bloga.

Status eksperta można zyskać generalnie na dwa sposoby – zostając liderem w danej, istniejącej już specjalizacji, dziedzinie lub branży albo tworząc nową specjalizację i w efekcie zostając pionierem w nowej niszy” – pisze Smółka. Autor tej książki, przekonuje jednak, że nie wystarczy napisać, że się na czymś znamy, ale aby faktycznie ekspertem zostać musimy posiadać nieprzeciętne kompetencje w danej dziedzinie, a badacze szacują, że aby dojść do takiego poziomu potrzeba około 10 000 godzin intensywnego i systematycznego treningu, czyli około 10 lat codziennej pracy.

Druga, niezwykle inspirująca pozycja, pochodzi z 2006 roku. Harry Beckwith w książce „Co lubią klienci. Przewodnik po strategiach marketingowych” podaje wiele naprawdę fenomenalnych przykładów ludzi i marek produktowych. Myślę, że blogerom, zwłaszcza fanom Kominka, powinien spodobać się ten cytat:

Kontrowersyjność. Oto klucz do dobrej opinii. Ludzie kochają to, co przebojowe i nieoczekiwane.(…) Jeżeli wszystkim podoba się Twój pomysł, nie jest to pomysł, lecz naśladownictwo. Posuń się dalej w kierunku krawędzi, w kierunku czegoś w rodzaju odcisków palców – czegoś tak wyróżniającego, że odbije się głośnym echem , ale wśród nielicznych. UNIKAJ BYCIA „PRZYJEMNYM””.

Budujcie swoje osobiste marki. To bardzo istotne we współczesnym świecie. Ale róbcie to w sposób przemyślany i jeśli chcecie zdobyć status prawdziwego eksperta, pracujcie nie tylko nad swoim wizerunkiem i promocją, ale także, a może na początku przede wszystkim, nad produktem, czyli nad sobą.

Ja nad sobą pracuję. Dziennikarstwem zajmuję się nieprzerwanie od 2000 roku, przechodząc wszystkie szczeble i najróżniejsze redakcje od dziennikarza po osobę, która wydaje trzy własne gazety. Od niemal 6 lat zajmuję się również marketingiem miejsc. A to wymaga pracy, czytania, udziału w wielu konferencjach i szkoleniach na terenie całego kraju. Zaangażowania czasu i własnych pieniędzy. Blog, czy strona www to tylko jeden, najmniejszy element całej tej układanki, choć najbardziej efektowny.

Robert Stępowski 

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.