Prev Next

„Pałac Wolności i Niewierności” za 5,5 mln dolarów? Trochę mało!

Pałac Kultury i Nauki zmieni nazwę na Pałac Niewierności?

Pałac Kultury i Nauki zmieni nazwę na Pałac Niewierności?

Warszawski Pałac Kultury i Nauki zmieni nazwę na „Pałac Wolności i Niewierności”? Serwis randkowy AshleyMadison.com, poprzez który można umówić się na „skok w bok”, w ramach umowy sponsorskiej, chce zapłacić Warszawie za zmianę nazwy 5,5 miliona dolarów. Pomysł doskonały. Pieniądze małe.

Przedstawiciele serwisu randkowego, a właściwie „zdradowego” AshleyMadison.com już miesiąc przed uruchomieniem jego polskojęzycznej wersji, złożyli przedstawicielom Pałacu Kultury i Nauki propozycję współpracy sponsorskiej. Oferta opiewa na niebagatelną kwotę 5,5 mln dolarów, czyli około 10 mln zł.

Stawka robi wrażenie i aż chce się krzyknąć do przedstawicieli „PKiN” – podpisujcie umowę bez zastanowienia.

W tym przypadku radziłbym jednak zastanowić się i to z co najmniej kilku powodów.

Pomysł zmiany nazwy

Nie jest to oryginalny pomysł marketingowy. Przypomnę, że pod koniec lat 90-tych minionego wieku, malutkie miasteczko w Stanach Zjednoczonych (Halfway), ulegając namowom mającej wystartować dopiero platformy sprzedażowej Half.com, podjęło decyzję o zmianie nazwy. Pisały i mówiły o tym wydarzeniu największe i najbardziej prestiżowe media w USA. Korzyści promocyjne czerpało z tego zarówno miasteczko, jak i portal.

Zarówno tam, jak i w przypadku PKiN, występuje zasadnicze podobieństwo czyli:

- podmiot prywatny vs. władza lokalna,

- nazwy są podobne i mają ulec tylko niewielkiej modyfikacji, ale jednak znaczącej.

Kto zyska, kto straci?

Bez wątpienia, propozycja złożona Miastu st. Warszawy jest korzystna dla przedstawicieli serwisu AshleyMadison.com

Dostaliby:

- reklamę w centrum 40 milionowego kraju (sama ekspozycja i dotarcie do odbiorców w tym miejscu jest warta fortunę),

- działania PR-owe i poruszenie wszystkich możliwych mediów (ekwiwalent mediowy nie do przecenienia),

- kontrowersje, na których przecież im zależy: serwis ułatwiający, a wręcz zachęcający do zdrad w kraju, w którym chyba około 80 proc. obywateli deklaruje, że są osobami wierzącymi/katolikami (znaczna większość przystępuje do sakramentów: chrzest, pierwsza komunia, bierzmowanie, ślub, namaszczenie chorych).

O takiej reklamie mówiliby wszyscy. Wszyscy poznaliby markę AshleyMadison.com. Ruch w interesie „zdradowym” byłby przepotężny.

Kto straciłby najwięcej?

Pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jesienią tego roku odbędą się wybory samorządowe. Jestem przekonany, że gdyby zgodziła się, albo dała wolną rękę w tym zakresie kierownictwu PKiN, nie wygrałaby wyborów. Wręcz, mogłoby dojść do sytuacji, w której zostałaby zmuszona do rezygnacji z kandydowania.

Pieniądze i warunki umowy

Kwota, którą proponuje AshleyMadison.com wydaje się być duża (5,5 mln dolarów), ale jak wspomniałem, tylko „wydaje się”.

Umowa miałaby być podpisana na 10 lat. Rocznie więc, sponsor chciałby przekazać miastu tylko 1 mln zł. Gdyby rocznie wydawali tyle na reklamę w tradycyjnych mediach, nigdy nie osiągnęliby takiego efektu, jaki mogliby osiągnąć zmieniając nazwę Pałacu Kultury i Nauki na „Pałac Kultury i Niewierności AshleyMadison.com”. Dzięki takim działaniom, kwota poniesiona na inwestycję w tego typu promocję zwróciłaby im się maksymalnie w ciągu kilku miesięcy.

Do czego miasto miałoby się zobowiązać w ramach niniejszej umowy sponsorskiej?

- używać zmienionej nazwy we wszystkich dokumentach, materiałach promocyjnych, mediach etc…

- wpisywać nowa nazwę we wszystkie umowy, w tym z dzierżawcami, którzy także w swoich działaniach promocyjnych musieliby używać nowej nazwy,

Generalnie przez okres 10 lat, nigdzie nie miałaby się prawa pojawić nazwa Pałac Kultury i Nauki.

- serwis chce także wyłączności do nazwy i wyłączności reklamowej związanej z Pałacem Kultury i Nauki oraz wszelkimi jego aktywnościami.

Co proponuje serwis AshleyMadison.com?

Tylko wspomniane 5,5 mln dolarów.

Śmieszna kwota – prawda?

Szkoda tylko, że nikt z przedstawicieli PKiN nie spotkał się z przedstawicielami serwisu AshleyMadison.com, ale to już temat na kolejną debatę.

PS: Chcę podkreślić, że jestem gorącym zwolennikiem odważnych i niestandardowych działań reklamowych, zwłaszcza w obszarze marketingu miejsc, ale samorządy mają na takich akcjach zyskiwać, a nie tracić.

Robert Stępowski

Chcesz wydać swoją książkę na zasadzie self publishingu? Tanio i profesjonalnie? Skontaktuj się ze mną.

Chcesz zamówić reklamę w magazynie o marketingu terytorialnym „MarketingMiejsca.com.pl”? Zadzwoń lub napisz: 503 021 483, 886 400 662, rs@marketingmiejsca.com.pl

Okładka magazynu o marketingu terytorialnym "MarketingMiejsca.com.pl"

Okładka magazynu o marketingu terytorialnym „MarketingMiejsca.com.pl”

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.