Prev Next

Netykieta i budowanie marki osobistej według Tomasza Reicha

Tomasz Reich, autor książki "Jak dbać o wizerunek w mediach społecznościowych"

Tomasz Reich, autor książki „Jak dbać o wizerunek w mediach społecznościowych”

Czy na własnym profilu Facebook’owym, tak jak we własnej sypialni możemy robić to co chcemy? Czy w Polsce można zbudować markę osobistą używając do tego serwisu LinkedIn? Na te i inne pytania odpowiada Tomasz Reich, autor książki „Jak dbać o wizerunek w mediach społecznościowych”.

Robert Stępowski: Może nie zawsze nasze zachowanie w mediach społecznościowych jest godne pochwały i naśladowania. Ale czy zawsze należy je potępiać? A może to znak czasu? Może tak zmienia się język młodego pokolenia i sposób komunikacji? Może należy zwyczajnie pewne zachowania, które „nie uchodzą” w realnym życiu osób 30+, uznać za normalne i akceptowane w serwisach społecznościowych?

Tomasz Reich: Zdecydowanie nie zgadzam się z tą tezą. To, co wypada, a czego nie wypada ganić w mediach społecznościowych nie wynika z żadnych różnicy pokoleniowej. Niektóre zachowania są powszechnie uznawane przez społeczeństwa za naganne niezależnie, czy mamy do czynienia z 30 czy 70 latkami. Przecież w świetle polskiego prawa nie wolno zażywać narkotyków, oszukiwać, czy prowadzić auta pod wpływem alkoholu. Dlaczego więc mielibyśmy przymykać oko na to, co dzieje się w sieci? Nagie zdjęcie nawet najpiękniejszej dziewczyny przez serwis społecznościowy zostanie uznane za porno fotkę. Zwróć uwagę, że nasza cywilizacja piętnuje pornografię czy nudyzm, a dlaczego miało to być akceptowalne w mediach społecznościowych? W sieci wszystko wolno? Otóż nie, nie wolno i nie powinniśmy dawać przyzwolenia na zachowania, które w każdym społeczeństwie są uznawane za niezgodne z prawem, czy uchodzą za obraźliwe dla innych. To co się zmieniło, to fakt, że nagle zaczęliśmy żyć w mediach społecznościowych i musimy nauczyć się w nich funkcjonować, bo przecież to nie media społecznościowe nas szukały.

Czy o wizerunek w mediach społecznościowych należy wręcz przesadnie dbać? Wielokrotnie słyszałem opinie typu „to co piszę i publikuję na moim prywatnym profilu, to moja prywatna sprawa. Mogę to robić, bo tego typu publikacje w żaden sposób nie wpływają na moje kompetencje zawodowe i sposób wykonywania przeze mnie obowiązków służbowych. Nic nikomu do tego jakie mam poglądy i co robię w czasie wolnym”. Może więc wystarczy być odpowiedzialnym, dobrym pracownikiem i faktycznie pracodawcy, czy potencjalnego partnera biznesowego nie powinno obchodzić to, co publikujemy na prywatnym profilu Facebook’owym lub Instagramie?

I znowu napotykamy na pewną przeszkodę. Rzeczywiście naszego pracodawcę nie powinno i pewnie nawet nie interesuje co robisz w domu i jakie masz poglądy, w co wierzysz, co jesz itp. Problem w tym, że uczestnicząc w mediach społecznościowych budujesz swój wizerunek, pokazujesz, co myślisz, co robisz i wyrażasz to w sposób masowy i co gorsze ogólnodostępny. Nie wiem, czy chciałbym, żeby pracownik mojej firmy pokazywał się na imprezach z panienkami w basenie i skrapianych sporą ilością alkoholu i aż się boję pomyśleć czego tam jeszcze. Należy pamiętać, że w sieci nazwisko bardzo łatwo powiązać z konkretną firmą i marką, a tym samym jej wartościami. Stąd sami nakładamy sobie smycz, bo za pośrednictwem mediów społecznościowych niemalże natychmiast możemy powiązać konkretną osobę z firmą. Ale czy na takie kontrowersje stać pracodawców, którzy muszą zabiegać o klientów stać? Nie jestem przekonany.

Publikujemy zarówno teksty jak i zdjęcia o różnym charakterze. Wydaje mi się jednak, że autorskich tekstów w mediach społecznościowych jest coraz mniej. Najczęściej albo udostępniamy treści znajomych, lub marek, albo publikujemy tylko zdjęcia czy też krótki wideo. Ten trend będzie się pogłębiał? Będzie coraz więcej obrazków, a na nich my sami oraz coraz mniej tekstu i dłuższych wypowiedzi, które pamiętamy z czasów wielkiego blogowego boom sprzed kilku lat?

Nie uwierzysz, ale cieszę się, że polska blogosfera zaczęła umierać. Kiedy pomyślę o tym boomie, w którym nagle blogerami stawali się ludzie posiadający dostęp do sieci i komputer, dla mnie jako dziennikarza pracującego w zawodzie od 16 roku życia, było to czymś przerażającym. Nagle ludzie bez jakiekolwiek zaplecza i warsztatu głosili swoje poglądy bez poczucia obciachu i w przekonaniu, że mają do tego święte prawo. To stąd wzięły się osoby pokroju Kominka, których na szczęście nie musimy już dziś ani czytać, ani oglądać.

Co nie oznacza, że wśród blogerów nie ma ludzi godnych uwagi, czy wartych czytania. Niemniej polska blogosfera, gdyby była profesjonalna i dojrzała z pewnością funkcjonowałaby do dziś znakomicie tak jak w Ameryce. Niestety, polscy marketerzy korzystają z chwilowych trendów na rynku i dlatego blogosfera swoje złote czasy ma już za sobą. Szkoda, ale to wyraźnie pokazuje też gołe fakty, że poza modą polska blogosfera nie miała i chyba nie ma nic do powiedzenia. A przecież pisanie o tym, jaki film warto zobaczyć, czy grę kupić, to możesz przeczytać dosłownie wszędzie. Inna sprawa, że coraz większą rolę w sieci odgrywają materiały wideo. To oczywiste, że każdy woli coś obejrzeć niż czytać i męczyć wzrok. Liczy się dynamika i sposób w jaki docierasz do odbiorcy, który ma miliony możliwości w mediach społecznościowych i nawet świetnie napisany tekst nie ma szans z materiałem video. Wywodzę się z pokolenia MTV i techniki klipowej, a młodsze generacje są pokoleniem Youtuba i Snapchata. Na naszych oczach do lamusa odchodzą nie tylko blogi tekstowe, ale również telewizja w takim pojęciu jakim ją znamy.

Czy dzięki krótkiemu wideo (Twitter, Instagram, ale i Facebook oraz Snapchat) można budować swoją markę osobistą, markę firmy i jak robić to efektywnie?

Pewnie, że o wiele łatwiej i efektywniej. Zawsze przez obraz o wiele łatwiej dotrzeć do odbiorcy niż przez tekst. Dobrym przykładem na potwierdzenie tego są transmisje prowadzone przez Jarka Kuźniara, czyli Kuźniar na żywo. To pierwszy w Polsce dziennikarz, który z telewizji przeszedł do sieci i do mediów społecznościowych. Jeszcze dwa lata temu każdy marzył o odwrotnym transferze z sieci do telewizji. Jak to robić, żeby zdobywać uwagę i budować markę? Liczy się pomysł na siebie i systematyka. Jestem przekonany, że Snapchat, czy Periscope i transmisje na żywo, to przyszłość nie tylko dla dziennikarzy, czy blogerów, ale również ogromna szansa dla marek. Uczmy się tego, bo za chwilę nie będzie dla nas miejsca na rynku.

W Polsce rzeczywiście można zbudować ekspercką markę osobistą na LinkedIn, dostać wymarzoną pracę, być zapraszanym do komentowania różnych zjawisk, rozkręcić firmę, czy to mimo wszystko miejsce, które w kraju nad Wisłą, służy głównie do publikacji zawodowego CV?

Uważam, że za rok, dwa będzie to normalne miejsce i źródło do zdobywania wiedzy eksperckiej i budowy marki osobistej. Aktualnie komunikacja polskich użytkowników wygląda mniej więcej tak, że zobacz mam konto na Linkedin i potrafię wstawić link lub infografikę na tym portalu. Być może nie spodoba się to wielu osobom, co powiem, ale uważam, że z tego typu serwisów w Polsce korzystają osoby, które poszukują pracy lub mają na tyle słabą pozycję u siebie w firmie, dlatego profilaktycznie udzielają się na tym portalu. Pracownicy wyższego szczebla ignorują Linkedin właśnie z tego powodu. Musi upłynąć trochę czasu zanim Polacy zrozumieją, że bardzo ważne jest budowanie swojej marki w mediach społecznościowych, ale nie ze względu, że być może dostanę lepszą pracę, tylko z innego powodu. Zobaczcie jestem ekspertem, dzielę się z wami wiedzą, bo jestem pewny, że to może wam się przydać.

Dziś napisanie i wydanie książki ma jeszcze jakiś wpływ na wzmocnienie eksperckiej marki osobistej, czy to już tylko zwykły kaprys człowieka, który w mediach społecznościowych osiągnął już bardzo wiele? Oczywiście mówię o Tobie i proszę odpowiedz na przykładzie własnym i swojej książki.

Szczerze powiedziawszy do napisania tej książki podchodziłem kilka razy. Za każdym razem kończyło się na chęciach i potrzebie, która była naturalną konsekwencją wynikającą z faktu, że od lat zajmowałem się netykietą. Obroniłem w 2002 roku na moim wydziale Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w tej dziedzinie pracę magisterską i potem przez wiele lat zbierałem się do napisania książki, ale coś wewnętrznie podpowiadało mi, że to nie jest jeszcze ten czas. Takim argumentem, który przekonał mnie do napisania tej książki jest praca z moimi studentami, którzy w konfrontacji z mediami społecznościowymi okazują się przysłowiowymi dziećmi tonącymi we mgle. Ten brak świadomości, co wynika z tego, że jesteśmy użytkownikami kanałów społecznościowych i brakiem wiedzy, jakie konsekwencje się z tym wiążą były dla mnie motorem do działania. Uważam, że ta książka powinna być podręcznikiem dla każdego człowieka, który chce być dobrze postrzegany w Internecie i jednocześnie nie robić krzywdy innym. Gdzieś na ostatnim miejscu była chęć czy też potrzeba budowania własnej marki. Po prostu lubię uczyć i sam się uczyć od innych.

Rozmawiał: Robert Stępowski, autor książki „Komunikacja marketingowa 2030. Technologiczna rewolucja i mentalna ewolucja”.

Jak dbać o wizerunek w mediach społecznościowych

Jak dbać o wizerunek w mediach społecznościowych

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.