Prev Next

MediafunLAB o dzienniksrstwie, blogowaniu i vlogach

Jeden z paneli podczas MediafunLAB 2013.

MediafunLAB, impreza dla blogerów i vlogerów organizowana przez Maćka Budzicha. Jedno z najciekawszych i najbardziej merytorycznych wydarzeń, poświęconych tej tematyce w roku. I ja miałem możliwość w tym wydarzeniu uczestniczyć, także jako panelista.

Jako widz/słuchacz, w MediafunLAB uczestniczyłem także w minionym roku. Istniał już wówczas blog www.TreśćJestNajważniejsza.pl, a relacja z tego wydarzenia należała do pierwszych materiałów, które się na nim pojawiły.

Miło, że niespełna rok później, Maciek Budzich, bloger i organizator tego wydarzenia, zaproponował mi uczestniczenie w panelu, poświęconym dziennikarstwu, mediom tradycyjnym i blogosferze. Oczywiście, nie zaprosił mnie dlatego, że przez rok stałem się mega znanym i uwielbianym przez wszystkich blogerem, ale dlatego, że jak to ładnie powiedział przedstawiając mnie, rozpoczynając panel z moim udziałem: „Robert Stępowski, który ostatnio spękał przed oskarżeniami ze strony innego youtubera, bo podobno napisał nieprawdę”. Cieszę się, że padło słowo „podobno”, gdyż w tekście była i wciąż jest SAMA PRAWDA!

Na pomarańczowych kanapkach w warszawskim Kinie Luna, zasiadałem z bardzo ciekawymi osobami, jednymi z najbardziej znanych przedstawicieli polskiego świata mediów: Tomaszem Machałą (naTemat.pl) i Piotrem Stasiakiem („Newsweek”, a wcześniej przez wiele lat „Polityka”). Warto zauważyć, że obaj moi współpaneliści związani są z Tomaszem Lisem, który jest udziałowcem i pomysłodawcą serwisu naTemat.pl oraz redaktorem naczelnym tygodnika „Newsweek”.

Nie będę opisywał oczywiście tego, o czym rozmawialiśmy, gdyż zainteresowani mogą obejrzeć sobie poniższe wideo. W kilku punktach jednak odniosę się do tego, o czym mówiliśmy:

1) Dziś, chyba już bardzo mocno, zaciera się granica pomiędzy byciem blogerem, a dziennikarzem. Mówię tu jednak o tych blogerach, którzy podpisują się pod swoimi tekstami i można ich łatwo zidentyfikować. W takiej sytuacji jeśli obrażają kogoś, czy piszą nieprawdę, muszą mieć świadomość, ze biorą odpowiedzialność za wypowiadane słowa, a tym samym mogą za nie zostać pozwani i skazani (tak jak dziennikarze). Na pewno nie będę popierał, ani mówił o jakimkolwiek zrównaniu statusu dziennikarza z blogerem anonimowym, który ukrywa się pod nic nie mówiącym nickiem, czy pseudonimem. Publiczne wypowiadanie się, może przynieść zarówno wiele splendoru, ale należy przyjąć również wiążące się z tym obowiązki. Zarówno dziennikarza, jak i blogera obowiązuje to samo prawo, więc nie widzę sensu tworzenia odrębnych uregulowań prawnych dla blogerów.

2) Dla mnie bloger bliższy jest publicyście z tradycyjnych mediów, niż typowemu dziennikarzowi informacyjnemu. Cały czas hołduję jednak zasadzie, że powinien następować dość wyraźny podział między informacją, a opinią/komentarzem. Wiem, że i ten podział się w ostatnich latach bardzo zatarł, także w dużych mediach tradycyjnych, ale mimo wszystko wolałbym, aby odbiorca wiedział co jest suchą informacją, a co osobistą opinią autora. Poza tym bloger informacyjny, który nie wyraża swojego zdania, nie komentuje otaczającego świata, jest chyba trochę nudny i nie może konkurować o czytelnika z portalami informacyjnymi. Siłą blogera są przede wszystkim jego opinie.

3) Ja na panelu pojawiłem się poprzez burzę, którą wywołała cała sytuacja związana z tekstem o Łukaszu Jakóbiaku i jego reakcją na ten tekst. Dlaczego usunąłem komentarz, edytowałem tekst, a na noc przed wybuchem tej sytuacji zdjąłem tekst z bloga na prośbę Mateusza Krogulca? Ponieważ jestem człowiekiem ugodowym z zasady. Obiecałem agencji i Łukaszowi, że porozmawiamy i wypracujemy kompromis, dokonując niewielkich zmian w tekście, zachowując jednocześnie niezmieniony jego sens. Nie w moim interesie było grzanie tematu na maksa i dmuchanie go tak długo jak się da i gdzie się da. Zwłaszcza, że ostatecznie chodziło jedynie o lekkie przeredagowanie dwóch zdań, które nie zmieniły sensu tekstu, a jedynie dla Czytelnika stały się bardziej jasne i jednoznaczne. Przecież to blog o personal brandingu i mediach, a nie celebrytach, plotkach i sensacjach.

Więcej w poniższym wideo.

Dzięki Maćku za zaproszenie.

Robert Stępowski

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.