Prev Next

Lektury na święta, czyli jakie książki o marketingu warto przeczytać?

Grzegorz Kosson "Złam konwencję..." Tomek Tomczyk "Blog...".

Grzegorz Kosson „Złam konwencję…” Tomek Tomczyk „Blog…”.

Dwie książki zabrałem ze sobą na święta Bożego Narodzenia i był to doskonały wybór. Czyta się je lekko i szybko (typowo świątecznie), a jednocześnie dają wiele do myślenia. Po ich przeczytaniu, cały czas mam w głowie trzy hasła: wartości, emocje, autentyczność, doświadczenie marki. Szukam ciekawych i wartościowych książek o marketingu. Znasz takie? Pisz!

Nim jednak zacznę właściwą część tego wpisu, zacznę o książce, ale… mojej – „Jak osiągnąć sukces„, którą napisałem dla osób chcących zbudować swoja osobistą markę, a przy tym wypromować swoją niewielką firmę. To najprostszy z możliwych i co najważniejsze praktycznych, a zarazem dostosowanych do polskich realiów podręczników komunikacji marketingowej.

A teraz do rzeczy :)

Trochę przeraża mnie fakt, że ludzie pracujący w marketingu, PR-ze, reklamie, czy mediach tak mało czytają literatury związanej ze swoją branżą. Dziesiątki książek dotyczących swojej dziedziny pochłaniają oczywiście pracownicy naukowi. Trochę z musu studenci, zwłaszcza piszący prace magisterskie, ale naprawdę niewiele pracownicy agencji.

Co tragiczniejsze, nieliczni regularnie zaglądają również do branżowych serwisów, czy nawet branżowych gazet, o których pisałem wczoraj.

Ale wystarczy tego utyskiwania.

Święta się kończą, więc czas podzielić się kilkoma refleksjami dotyczącymi książek przeczytanych w czasie ich trwania.

Książki z pozoru zupełnie do siebie niepodobne

Wpis miał byś poświęcony tytułom typowo marketingowym, ale nie do końca tak będzie, choć po części tak.

Trudno powiedzieć, że nowa książka Tomka Tomczyka (zauważcie, że na okładce nie pojawia się pseudonim „Kominek”), jest typową książką marketingową. Trudno także z pełną stanowczością stwierdzić, że kwestii marketingowych, zwłaszcza dotyczących personal brandingu, a więc budowania marki blogera, ona nie zawiera, bo zawiera i to bardzo dużo.

Już sam tytuł „BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj” wskazuje, że jest to książka o marketingu. Masz tworzyć produkt, budować jego markę i w konsekwencji na niej zarabiać, bo po to właśnie marki się tworzy.

Chcesz kupić moje książki: „Wszystko co chciałbyś wiedzieć o marketingu terytorialnym. Z praktyki polskich samorządów” lub „Promocja marki. Poradnik dobrych praktyk”? Kliknij w ten link>>>

Kurs marketingu w trzy godziny

Zacznę jednak od książki, którą niedawno wydał Grzegorz Kosson „Złam konwencję czyli jak stworzyć wielką markę”.

Spodziewałbym się właśnie takiej książki po „Kominku”, a nie strategu z krwi i kości. A tu proszę. Totalne zaskoczenie.

Rzadko spotykany format książki. Duża czcionka, krótkie rozdziały, niewiele tekstu, proste wykresy i schematy, zrozumiały dla wszystkich język. Ponadto wiele ciekawych przykładów opatrzonych komentarzem autora.

Grzegorz pokazuje marki, które zostały zbudowane wbrew obowiązującym schematom. Które nie są nudne, ani tradycyjne. Które są sexi, choć jeszcze niedawno wydawało się, że marki z danej kategorii sexi być nie mogą, że im nie wypada, że poprzez swoje niekonwencjonalne działania mogą więcej stracić niż zyskać.

Auto pokazuje jednak przede wszystkim fundamenty, na których te marki zostały zbudowane. Ich wartości, emocje, opowieści. Ich autentyczność i otwartość na potrzeby klienta. Na potrzeby, które wcale nie sprowadzają się do ceny, gdyż żadna z opisywanych marek wcale nie należy do najtańszych, a jednak w swojej kategorii wybija się zawsze na pierwsze miejsce.

„Emocje mają własną logikę i nie są racjonalne (…) Unikaj banałów”. To jedno ze zdań znajdujących się w książce „Złam konwencję…” na pewno jest godne zapamiętania. Zwłaszcza powinni zapamiętać je blogerzy, którzy dopiero uczą się zarówno blogowania jak i marketingu.

Książka Kossona, poza zbiorem fascynujących opowieści, poświęconych fantastycznemu procesowi budowania marek, jest na pewno również zbiorem wielu inspiracji. Lekturą, po przeczytaniu której na chwilę powinniśmy się zatrzymać i powiedzieć sobie „a może trzeba… a może można… a może powinniśmy INACZEJ…?”.

Czytelnik powinien być usatysfakcjonowany jeszcze z jednego powodu. Książkę czyta się błyskawicznie. Wystarczą 2-3 godziny, aby ją pochłonąć i to na jednym oddechu. To naprawdę ogromny plus dla książki poświęconej marketingowi, gdyż zazwyczaj, tego typu pozycje są pisane bardzo hermetycznym językiem, oczywiście jeśli mówimy o polskich autorach. Nie wiedzieć czemu anglojęzyczni autorzy potrafią to robić doskonale i robią. Prosto, ciekawie, bez zadęcia i skostniałego języka.

Jeśli chodzi o język, dostępność, ciekawość spostrzeżeń, a także niekonwencjonalne podejścia do budowania marki i standardów, których trzeba się trzymać w większości korporacji, a które zabijają wszelką kreatywność, polecam również książkę Jacka Pogorzelskiego „Mity marketingowe”.

I na koniec cytat z książki Grzegorza Kossona „Złam konwencję czyli jak stworzyć wielką markę”. Myślę, że doskonale pasuje on także do blogerów, którzy chcą budować swoją osobistą markę i zdobywać rzesze czytelników.

„Na początku drogi jesteś mały. O wiele mniejszy niż twoi konkurenci. Nie masz dużo pieniędzy, nie dysponujesz wielkim budżetem. Ale masz dwa potężne narzędzia. Pierwsze to twoja pasja. Druga, to twój który jest w stanie przełożyć pasję na konkretne działania”.

Tomczyka autorski przepis na zarabianie

Książkę „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj” czyta się jak doskonałą powieść. Wciąga. Zapominasz oddychać i mrugać powiekami, co akurat nie jest zbyt dobre, bo możesz się udusić, lub przynajmniej uszkodzić sobie oczy nim przeczytasz tych niemal 400 stron.

Oczywiście pozycji tej nie streszczę, choć do przeczytania zachęcam.

Bez wątpienia jest to kontynuacja Blogera. Autor poszerza w niej wiele wątków i większy nacisk kładzie na komercjalizację bloga.

Jak zarabiać na blogu? To pytanie zadaje sobie każdy. I ten, który kiedykolwiek o pisaniu bloga pomyślał, jak i ten, który napisał choć jeden post, ale także ten, który od kilku, czy kilkunastu miesięcy bloguje regularnie, a kasy jak z blogowania nie miał tak nie ma.

Tylko czy Tomek Tomczyk podaje złotą receptę na zostanie milionerem? Nie. Pokazuje oczywiście czytelnikowi świat polskich, uznanych blogerów, świat agencji i kampanii, ale przede wszystkim swój świat.

„Blog…”, tak jak „Bloger” to nic innego jak kolejny element autopromocji Tomczyka. To świat Tomczyka. To świat przez niego kreowany.

„Jeśli nie ma jakiejś kategorii, w której możesz być pierwszy – stwórz ją sobie sam”. I Właśnie według tej teorii funkcjonuje, należy mu oddać, że bardzo spójnie i konsekwentnie, „Kominek”.

To on cały czas podkreśla, że jest „Królem blogosfety”, jednocześnie uczciwie przyznając, że nim nie jest, bo wcale nie ma najlepszych statystyk. Ale pokazuje jak dość łatwo zbudować sobie pewien wizerunek, zwłaszcza w dzisiejszym świecie mediów społecznościowych.

Bez wątpienia zgadzam się z Tomkiem w kilku aspektach, o których pisze w książce:

1) Sprzedają się najlepiej teksty oparte na emocjach i burzące pewne schematy. Wyraź na swoim blogu wyrazistą opinię, z którą sam możesz się nawet nie zgadzać, a zobaczysz jak ożyje twoja społeczność, nawet jeśli będzie ona dotyczyć niemal nic nie znaczącej sprawy.

2) Pokazywanie się w innych mediach: prasa, radio, telewizja, na pewno nie spowodują, że wzrosną statystyki twojego bloga. Nie ma szans. Nic takiego się nie stanie. Ale takie „gościnne występy” dają ci rozpoznawalność, co jest dość istotne w budowaniu twojej osobistej marki i w przyszłości może ci pomóc w zarabianiu na innych aktywnościach, niekoniecznie bezpośrednio związanych z blogowaniem.

3) Ludzie bardzo łatwo i szybko stworzą sobie w głowach wyobrażenie ciebie, czyli twój wizerunek. Ważne tylko co im będziesz mówił i pokazywał, jak często będziesz to robił, gdzie i z kim się pokazywał, kto jeszcze nazwie cię ekspertem, królem, znawcą tematu etc… Twoi czytelnicy widzą tylko to, co im pokazujesz. Nie dociekają i nie dopytują. Z kilku puzzli budują sobie wyobrażenie na twój temat i jest ono tak silne, że trudno im później uwierzyć, że w istocie twoje życie wygląda zupełnie inaczej, bo przecież oni widzieli. Nieważne, że widzieli tylko to, co im sam pokazałeś, ale widzieli i w to wierzą. Jeśli chcesz im powiedzieć, że jest inaczej, uśmiechają się z pobłażaniem i myślą sobie „teraz chce ze mnie zrobić idiotę”. Pewnie dlatego niewiele osób uwierzyło w prawdziwość mojego wpisu, dotyczącego mojej firmy, która cały czas jest działalnością jednoosobową. Że wciąż wszystko w niej robię sam. I dlatego wciąż wiele osób mówi do mnie w liczbie mnogiej myśląc, że jestem tylko szefem, a i tak wszystko zrobią moi pracownicy ;) Mimo to uznałem, że warto powiedzieć prawdę, gdyż stawiam na autentyczność i tylko autentyczne historie, autentyczni blogerzy i autentyczne marki mają szansę przetrwać dłużej niż jeden sezon.

Co łączy „Blogera…” i „Złam konwencję…”?

Książki Kossona i Tomczyka łączy kilka elementów.

Są napisane wyjątkowo prostym, przystępnym i wciągającym językiem.

Narracja prowadzona jest tak, że czujesz, iż autor z tobą rozmawia, opowiada ci i wciąga cię w świat swojej historii.

Obie mówią o markach, tych trochę niepokornych, niestandardowych, łamiących konwencję, ale przez to kochanych i zarabiających ogromne pieniądze. Po przeczytaniu książki Kossona, przeczytaj rozdział, a właściwie rozdzialik „Dlaczego bloger nie pije kawy?” w książce Tomczyka i będziesz dokładnie wiedział o czym mówię i dlaczego porównuję te dwie książki.

Każda z tych pozycji mówi o tym jak budować swoją firmową lub osobistą markę. Wyjaśnia meandry strategii marketingowych, komunikacji i PR-u.

Łączy je także to, że przeczytałem je w Święta Bożego Narodzenia 2013 i choć miał to być krótki wpis zawierający pytanie „a jakie ciekawe książki o marketingu ostatnio wy przeczytaliście?” to wyszedł długi post jedynie o dwóch pozycjach.

Mimo to, zachęcam do podsyłania mi tytułów ciekawych pozycji marketingowych, chętnie przeczytam.

Robert Stępowski

Jeśli chcesz sam wydać swoją książkę możesz to zrobić z moim Wydawnictwem ROSTER. Ty dostarczysz tekst – ja zajmę się resztą, czyli dostarczę Ci gotową książkę. Chyba, że chcesz czekać, aż zgłosi się do Ciebie ogromne wydawnictwo, zapewni ogromny nakład i promocję, ale nawet „Kominek” pierwszą swoją książkę wydał sam na zasadzie self-publishingu. Jeśli chcesz poznać szczegóły napisz do mnie TUTAJ.

R. Stępowski "Komunikacja marketingowa 2030"

R. Stępowski „Komunikacja marketingowa 2030″

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.