Prev Next

Kiedy najlepiej się pracuje?

Kiedy pisze się najlepiej?

Kiedy pisze się najlepiej?

W moim skromnym przekonaniu, artyści pracują w nocy, a rzemieślnicy nad ranem. Kim jestem – na pewno nie artystą, choć warunków do pracy potrzebuję niemal artystycznych.

Wiecie o której godzinie jest najchłodniej? Około godz. 5 nad ranem. Tak. Często wstaję między 2 a 3 w nocy, by wyjść na balkon i zacząć pisać.

Wiem, że to dziwne. To środek nocy. Zwłaszcza dla Warszawy. Wiele osób kładzie się wtedy spać. Dla części impreza trwa w najlepsze. A ja uderzam w klawiaturę na balkonie popijając kawę z mlekiem.

Przed godziną 6 wskakuję w dresik i idę biegać.

Później można popracować jeszcze chwilę i de facto na tym dzień pracy kreatywnej można uznać za zakończony, gdyż od godz. 8 zaczynają się maile i telefony i o skupieniu się na pracy można zapomnieć.

O dziwo, pracując w „Rzeczpospolitej”, pomimo tego, że wokół mnie pracowało, rozmawiało i robiło różne rzeczy przynajmniej kilkanaście osób, potrafiłem napisać tekst. Dziś chyba byłoby to trudne. Chyba, że znów bym się nauczył – gdybym musiał.

Rano czy wieczorem? Po alkoholu czy na trzeźwo?

Dziennikarzom przyklejono łatkę, że generalnie to nic nie robią, piją i imprezują.

Dawne, dobre czasy chciałoby się powiedzieć.

Jedna z moich byłych szefowych, często przed zamknięciem numeru mówiła do mnie: „Robert. Coś wypijesz, coś zapalisz i na jutro napiszesz”.

Nie. Dziękuję. Nie zapalę.

Jeśli mam pracować, to na pewno niczego co zawiera choćby gram alkoholu nie wypiję.

Nie jestem artystą, który ma dać się ponieść swojej wyobraźni i im bardziej pomysł będzie „odjechany” – tym lepszy.

Lubię pisać o poranku. Wtedy, kiedy świata. Wówczas, gdy jest najchłodniej, gdy jeszcze ludzie śpią i jest totalna cisza. Wyobraźcie sobie, że Warszawa też śpi. Krótko, ale śpi.

Pamiętam kiedy Michał Szułdrzyński z „Rz” mówił, że jemu także najlepiej pisze się około godz. 5 rano. Nie mam oczywiście w żaden sposób zamiaru przyrównywać się do tego publicysty.

Swoje książki o poranku pisał również Grzegorz Kosson.

Umysł jest czysty, wypoczęty. Zostają w głowie tylko te najważniejsze myśli i analizy. Wyrzuca się cały zbyteczny śmietnik. Informacje nic nie znaczące.

Najlepszy dzień to niedziela. Wówczas Warszawa faktycznie śpi – nawet do godziny 8 rano. Praktycznie nie ma tych, którzy biegną do „fabryki” – takiej czy innej na godz. 6 rano. Nieliczne osoby wychodzą z psem. Jeszcze mniej podąża na godzinę 7 do kościoła.

Trudno mi uwierzyć, że można napisać coś poważnie przemyślanego, postawić jakąś tezę i być gotowym do jej obrony, kiedy pisze się w zgiełku, w knajpie, kawiarni, przy kawie czy piwie.

Pisanie bloga, to tylko odskocznia. Jeszcze kilka dni i książka będzie gotowa. Przynajmniej z mojej strony. Nie zamierzam jednak robić przerwy i zabieram się zaraz za pracę nad kolejną. Pierwsza nie będzie poświęcona marketingowi miejsc, a druga… oczywiście, że temu, co mi najbliższe.

Mam nadzieję, że obie będziecie chcieli kupić. Jeśli choć trochę interesuje Was budowanie marki i sam marketing.

Robert Stępowski

Jeśli chcesz wydać książkę na zasadzie self-publishingu, ale nie wiesz jak to zrobić napisz do mnie, a chętnie Ci pomogę>>>

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.