Prev Next

Bardzo subiektywny wpis podsumowujący 2015 rok, telewizyjne imprezy Sylwestrowe i o planach na 2016 rok

2015/2016

2015/2016

Czas podsumować to, co się wydarzyło w czasie ostatnich 12 miesięcy i pomyśleć o tym, co wydarzyć się może w najbliższej przyszłości.

Podsumowanie 2015 roku

Nie udało mi się zrobić w minionym roku wiele. Niestety. Uważam, że w znacznym stopniu był to stracony dla mnie rok. Oczywiście, jak zaznaczyłem w tytule, jest to bardzo subiektywna ocena. Staram się dużo od siebie wymagać i może dlatego ta ocena jest tak surowa, ale raczej skłaniałbym się ku stwierdzeniu, ze jest ona po prostu realna.

Spowolnienie było jednak potrzebne, a w połowie roku nawet wymuszone. Totalne wycięcie mnie na pewien czas z obiegu, uświadomiło mi dosadnie przynajmniej cztery kwestie:

1) Jak kruche jest nasze zdrowie.

2) Co dzieje się z firmą, gdy spoczywa ona na ramionach jednej osoby.

3) Jak bardzo dla świeżości umysłu potrzebny jest odpoczynek.

4) Bez względu na to czym się zajmujemy i co robimy, jesteśmy tylko małymi trybikami w całym mechanizmie świata i wyjęcie nas nie sprawia, że coś się wali – świat toczy się dalej swoim rytmem.

Trochę o sukcesach

Oczywiście nie było tak, że przez cały 2015 rok wyłącznie patrzyłem w sufit, czekając na jakieś objawienie.

1) W lipcu wyszła książka „Marketing terytorialny. Jak zbudować i wypromować markę miejscowości?” – to swoistego rodzaju eksperyment wydawniczy. Chciałem sprawdzić, czy książka poświęcona tej tematyce wpuszczona do szerokiej dystrybucji (jest dostępna w większości księgarń – przynajmniej internetowych) w cenie poniżej 30 zł jest wstanie się sprzedać, czy też jest może tak, jak podejrzewałem, ale nie miałem na to zbyt wielu dowodów, pracownicy samorządowych wydziałów promocji oraz przedstawiciele agencji pracujących dla miast, nie koniecznie chcą czytać, bo i tak już „wszystko wiedzą”. O wynikach tego eksperymentu poinformuję zapewne za czas jakiś, gdy będę posiadał już pełne dane sprzedażowe.

2) W listopadzie pojawiła się książka „Jak osiągnąć sukces” o tym jak budować markę swojej małej firmy i markę osobistą. Udowadniam w niej, że prawdziwy biznesowy sukces można odnieść tylko dzięki synergii obu tych marek. O motywach napisania tej książki możemy porozmawiać przy kawie. Aby ją oceniać należałoby ją najpierw przeczytać, razem ze wstępem i zakończeniem. Bez wątpienia, chciałem w niej i nią, podziękować wszystkim ważnym dla mnie osobom. Książkę tę już samodzielnie wprowadziłem do dystrybucji nawiązując współpracę z hurtowniami i księgarniami. Cieszę się bardzo, że miejsce na tę pozycję na swoich półkach w księgarniach stacjonarnych znalazła nawet sieć księgarń Matras. Od kilku dni książkę można kupić również w formie ebooka.

3) W Wigilię do sprzedaży trafiło drugie wydanie książki „Wszystko co chciałbyś wiedzieć o marketingu terytorialnym. Z praktyki polskich samorządów”. Bez wątpienia, czytając tę książkę, można poznać polską branżę marketingu miejsc i główne obszary jej działań. Wiele nazwisk, wypowiedzi, komentarzy. Właściwie sama praktyka i konkrety – łącznie z budżetami poszczególnych działań. W książce wymieniłem około 30 proc. treści. Została ona (książka) zupełnie od początku złożona. Także okładka została poddana lekkiemu liftingowi. Pozycję tę z dużym rabatem można kupić na www.Bonito.pl

4) I na koniec trochę o onlinie. Cały czas funkcjonują serwisy www.MarketingMiejsca.com.pl i www.KochamRawe.pl a w tym roku, pod adresem www.KsiegarniaROSTER.pl wystartowała również księgarnia internetowa z książkami dla biznesu, głównie o marketingu, zarządzaniu, motywacji i szeroko rozumianej komunikacji.

Plany na 2016 rok

Staram się nie planować, albo plany ograniczać do niezbędnego minimum, bo wiem, że i tak życie często brutalnie weryfikuje wszelkie plany.

Mimo to, pewne zobowiązania podjąłem jeszcze w 2015 roku i to formalne, więc wykonać je, czy chcę, czy nie chcę to i tak muszę. Wiem więc czym będę zajmował się przynajmniej do końca marca tego roku. Efekty więc, jak mniemam, zobaczycie do końca pierwszego półrocza. Ale teraz o tym szaaa…

Co będę robił w kolejnych trzech kwartałach 2016 roku?

Pewne plany i przypuszczenia oczywiście mam, ale są one na tyle luźne i niezobowiązujące, że wszystko może się jeszcze zdarzyć, choć jak wielokrotnie powiadam – w Boga wierze, ale w cuda już uwierzyć mi niezmiernie trudno :)

Na bieżąco, czyli zmieszany, nie wstrząśnięty

Od przejęcia władzy przez PiS, chcąc czy nie chcąc, obserwuję to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej, a może bardziej atmosferę wokół tego co dzieje się w polityce. Dotychczas nie wypowiadałem się na ten temat zbyt oficjalnie i nadal chcę, aby moje przekonania polityczne pozostały tylko i wyłącznie moimi. Chcę jednak przypomnieć, tym, którzy nie pamiętają, moją historię.

Po katastrofie Smoleńskiej koalicja PO i PSL zmieniły ustawę medialną. Najpierw pojawiła się nowa KRRiT, następnie nowe rady nadzorcze mediów publicznych, które wybrały nowe zarządy. Ja w tym czasie pracowałem w RDC. Kilka dni po zmianie prezesa, który był moim bezpośrednim przełożonym, wezwała mnie do siebie kadrowa i z rozbrajającą szczerością zapytała: „jaką formę rozwiązania umowy o pracę pan wybiera? Nowy prezes jest otwarty na propozycje”. Miała już podpisane przez prezesa wszelkie możliwe formy wypowiedzenia, wybrała tę, którą wskazałem ja, wręczyła mi i poprosiła bym się już więcej w firmie nie pojawiał, bo zostałem zwolniony ze świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia. Z moim bezpośrednim przełożonym, który zwalniał mnie z pracy, tylko raz minąłem się na korytarzu. Nigdy się nie poznaliśmy. Nigdy nie zamieniliśmy nawet jednego zdania. Zostałem zwolniony tylko dlatego, że zatrudnił mnie poprzedni prezes. Oczywiście posiadam już od pewnego czasu prawomocny wyrok sądu stwierdzający, że zostałem zwolniony z pracy bezpodstawnie.

Mam szczerą nadzieję, że nowa miotła, która wkracza do ministerstw, urzędów, spółek, mimo wszystko, ominie merytorycznych pracowników, których mało obchodzi, z jakiego nadania politycznego jest ich prezes, bo oni chcą tylko dobrze i rzetelnie wykonywać swoje obowiązki, uczciwie zarabiać na życie i spłacać kredyty.

O telewizyjnych sylwestrach słów kilka

Oglądałem imprezy sylwestrowe z Katowic, Krakowa i Wrocławia. Pragnę się podzielić dwoma refleksjami:

1) Ciężko ogląda się taką imprezę przerywaną reklamami – choć oczywiście rozumiem, że TVN i Polsat jakoś musiały zarobić minimum po 2-3 mln zł, które musiały dołożyć do organizacji tych wydarzeń i najlepiej jeszcze na nich zarobić.

2) Nie wielu mamy w Polsce artystów scenicznych, którzy nadają się na tego typu eventy, którzy wiedzą po co i dla kogo są na scenie. Czasami miałem wrażenie, że artyści wychodzą na scenę tylko po to, aby pochwalić się swoim kunsztem wokalnym, zaistnieć w telewizji, a publiczność, zwłaszcza ta przed sceną, mało ich interesowała – zwłaszcza ich oczekiwania i potrzeby. Przecież oni tam poszli, by poskakać i potańczyć oraz śpiewać piosenki, które lubią, bo znają. W mojej ocenie wspaniale na takie imprezy nadają się Maryla Rodowicz i Bajm z Beatą Kozidrak, które są na scenie by śpiewać i bawić publiczność.

Życzenia

Wszystkim Czytelnikom bloga www.TrescJestNajwazniejsza.pl życzę wszystkiego najpiękniejszego i najlepszego na cały 2016 rok w każdej dziedzinie życia.

To pisałem ja

Robert Stępowski

1 stycznia 2016 roku o poranku.

Robert Stępowski

Z pochodzenia rawiak z zamieszkania warszawiak. Serce, duszę i cały wolny czas oddałem pisaniu w październiku 2000 roku i tak jest do dziś. Pierwszym moim opublikowanym tekstem był wywiad z Ryszardem Rynkowskim. Później zakochałem się także w marketingu miejsc. Żyję tym co robię. Robię to czym żyję.

Lubię pisać o tym, na czym się znam. Dlatego ten blog poświęcony jest mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym, content marketingowi i brandingowi personalnemu. Często pojawiać się tu będą także tematy z szeroko rozumianego obszaru lifestyle.

czytaj więcej...

Najpopularniejsze tematy

  • Zamów książkę

    Wszystkie opublikowane na blogu TrescJestNajwazniejsza.pl materiały są własnością Roberta Stępowskiego. Jeśli chcesz je wykorzystać skontaktuj się z autorem.